Spreewald i park Branitz – podróż, która zostaje w sercu na zawsze🌳🍃

🌿 Spreewald, Lübbenau i park Branitz – podróż, która zostaje w sercu na zawsze🌳🍃

 

Wczesnym rankiem, gdy słońce dopiero zaczynało muskać horyzont, grupa pełna entuzjazmu i podróżniczego ducha wyruszyła spod Nysy w kierunku niemieckiego Spreewaldu. Punktualnie o godzinie 5:00, wygodny autokar firmy Jazda na max zabrał nas w podróż, która okazała się nie tylko wyprawą geograficzną, ale i duchową – pełną zachwytów, wzruszeń i wspólnoty. Podczas drogi ciekawostkami i informacjami o mijanych miejscach zasypywał nas jak asami z rękawa Marcin Nowak a informacje uzupełniał Wojciech Olszewski.

Trytonki w porcie

Spreewald przywitał nas jak stary, dobry przyjaciel – spokojem, szelestem liści i kojącym pluskiem wody. Rejs łodzią po sieci kanałów był niczym poezja w ruchu – z każdą chwilą zanurzaliśmy się głębiej w ten zielony labirynt, gdzie natura mówiła do nas szeptem. Woda odbijała niebo, a wśród trzcin i drzew można było poczuć, że czas płynie tu inaczej – wolniej, łagodniej, piękniej.

Monika, Ewa i Barbara podziwiają winogrona na ulicach Lübbenau

Po wodnym relaksie i dużej dawce ukojenia czekało na nas zwiedzanie Lübbenau – urokliwego miasteczka, które zachwycało swoją historią, architekturą i klimatem. Spacerując brukowanymi uliczkami, czuliśmy się jak bohaterowie dawnej opowieści. Przy fontannie, w sercu miasta, odbyła się wzruszająca uroczystość – prezes oddziału Marcin Nowak wraz z członkiem zarządu Łukaszem Jaskiem wręczyli legitymacje nowym członkom Trytonowej rodziny. Z dumą i radością w poczet Trytonków przyjęci zostali Ewa, Klaudia oraz Szymon – ich uśmiechy mówiły więcej niż słowa.

Nowi członkowie wraz z Marcinem i Łukaszem

Zwieńczeniem naszej wyprawy na niemiecką ziemię był park Branitz – miejsce, gdzie natura spotyka się z wyrafinowaną sztuką ogrodową. Romantyczne alejki, starannie zaprojektowane krajobrazy i tajemnicza piramida grobowa księcia Pücklera sprawiły, że każdy krok był jak odkrywanie nowego świata. Park emanował spokojem, a jego piękno poruszało najczulsze struny duszy.

Trytonki przed Pałacem w Branitz

Nie sposób nie wspomnieć o atmosferze, która towarzyszyła nam przez całą wyprawę – pełnej życzliwości, śmiechu i wzajemnego wsparcia.

Serdeczne podziękowania kierujemy do osób, które włożyły serce w organizację tej podróży: Monice Baj, Barbarze Maroszek, Łukaszowi Jaskowi oraz prowadzącym wycieczkę – Marcinowi Nowakowi i Wojciechowi Olszewskiemu. Dzięki Wam każdy uczestnik mógł poczuć się częścią „Trytonkowej Rodziny”.

Atmosfera I klasa, aż Trytonki odleciały

Z takiej wyprawy wraca się nie tylko z pełną kartą zdjęć, ale przede wszystkim z pełnym sercem. Dziękujemy wszystkim uczestnikom za wspólnie spędzony czas, pozytywną energię i niezliczone uśmiechy. Do zobaczenia na kolejnych wyprawach – bo świat czeka, by go odkrywać razem!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Captcha loading...