Spreewald – Dolne Łużyce

W niedzielę, 20 lipca, jeszcze przed świtem, 50-osobowa grupa Trytonków wyruszyła autokarem firmy Dantur, by przeżyć niezwykłą przygodę na Dolnych Łużycach. Promienie słońca leniwie wschodzące nad horyzontem towarzyszyły naszej podróży, podczas której nasz Prezes a zarazem przewodnik –Marcin Nowak zasypywał nas ciekawostkami o mijanych miejscach, rozbudzając wyobraźnię i oczekiwania.

Trytonki w Lübbenau

Pierwszym przystankiem była perła Spreewaldu – urokliwe Lübbenau, gdzie tradycja spotyka się z naturą. Spacer promenadą prowadzącą na rynek pozwolił nam podziwiać zabudowania w stylu łużyckim, a Marcin z pasją opowiadał o historii i kulturze regionu. Odwiedziliśmy majestatyczny kościół św. Mikołaja z charakterystyczną wieżą górującą nad miastem oraz zachwycającą Fontannę Legend, której rzeźby opowiadały o miejscowych postaciach niczym żywe bajki. Lübbenau leży w samym środku rezerwatu biosfery Spreewald, słynącego z zielonych labiryntów kanałów i dzikiej przyrody. Nazywane „niemiecką Wenecją” zachwyca gęstą siecią wodnych dróg, po których płyną tradycyjne łodzie – i właśnie taki rejs był gwoździem programu. Punktualnie o godzinie 11 wsiadamy do płaskodennych łodzi i ruszamy do Lehde, wioski jak z bajki. Po drodze delektujemy się ogórkami w wielu odsłonach oraz pysznym chlebem ze smalcem – prostym, lecz wyrazistym w smaku. Widoki są jak z widokówek, domki kryte strzechą, bujna roślinność i dzika fauna. Lehde wita nas spokojem i autentycznością dolnołużyckiej kultury – można tu chłonąć tradycję wszystkimi zmysłami.

Rejs po kanałach Spreewaldu

Po powrocie do Lübbenau czeka na nas czas wolny. To idealna chwila na kulinarne eksperymenty – ogórkowe lody, ogórkowe piwo i inne regionalne smakołyki dostępne na słynnej Gurkenmeile. Śmiech, rozmowy i urocza atmosfera miasta sprawiają, że czas płynie tu zbyt szybko. Z Lübbenau wyruszamy do Branitz, miejsca z duszą i wizją. Spacer po parku zaprojektowanym przez ekscentrycznego księcia Pücklera to prawdziwa podróż do świata marzeń. Ścieżki wiją się wśród stawów, pagórków i żywopłotów, które zostały zaprojektowane z mistrzowską precyzją. Dla wielu była to kontynuacja historii, ponieważ wcześniej podziwialiśmy jego dzieło – Park Mużakowski, a Branitz okazał się symbolicznym domknięciem tej przygody.

Trytonki w Branitz

Choć trudno było rozstać się z urokliwym Branitz, nadszedł czas na podróż powrotną. I właśnie wtedy Marcin, jakby czytając w naszych myślach, przygotował prawdziwą garść niespodzianek. W autokarze nie zabrakło konkursów z nagrodami, zagadek krajoznawczych, wspólnego śpiewania oraz śmiechu, który rozbrzmiewał głośniej niż silnik pojazdu. Marcin snuł barwne historie, które uzupełniały wcześniejsze wrażenia i tworzyły swego rodzaju epilog do naszej baśniowej podróży. Każdy z uczestników wracał nie tylko z pamiątką w ręku, ale i z uśmiechem na twarzy.

Branitz

Wycieczka na Dolne Łużyce była czymś więcej niż poznawaniem nowych miejsc – była przeżyciem, które zostanie z nami na długo. Dzięki pasji Marcina, urokom odwiedzanych zakątków i wspólnym chwilom spędzonym w gronie Trytonków, odkryliśmy, że podróż to nie tylko droga, ale ludzie, opowieści i emocje, które jej towarzyszą.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Captcha loading...