💙 Śnieżne Kotły – tam, gdzie góry zachwycają, a wspomnienia zostają na zawsze… 💛

Są takie miejsca, przy których milkną rozmowy, a zmęczenie na chwilę przestaje mieć znaczenie. Stajemy wobec potęgi przyrody i po prostu patrzymy, próbując zatrzymać ten widok w pamięci. Takie właśnie chwile podarowały nam Śnieżne Kotły, do których podczas wycieczki organizowanej przez Oddział PTTK Tryton w Nysie poprowadziła nas nasza przewodniczka Agnieszka Mędrak. 🥾🌄

 

Nasza przygoda rozpoczęła się punktualnie o 5:00 rano. Nysa była jeszcze pogrążona w ciemności, a blask księżyca odbijał się w szybach autokaru. Pod czujną opieką naszego kierowcy, pana Andrzeja, ruszyliśmy drogą krajową nr 46 w stronę Kłodzka, gdzie dołączyła do nas Agnieszka. Dalej, przez Nową Rudę, Wałbrzych, Czarny Bór i Kowary, zmierzaliśmy ku Karkonoszom.

 

Za oknami powoli budził się dzień, odsłaniając kolejne górskie krajobrazy. Agnieszka opowiadała o mijanych pasmach Sudetów – Górach Stołowych, Kamiennych i Wałbrzyskich, a później także o Rudawach Janowickich, Karkonoszach i Górach Izerskich. W okolicach Jeleniej Góry naszą uwagę przyciągnęły również dwie niezwykłe budowle: Zamek Księcia Henryka oraz majestatyczny Chojnik. 🏰

 

Dla wielu uczestników było to pierwsze spotkanie z tą częścią Karkonoszy. Z ciekawością słuchaliśmy więc opowieści naszej przewodniczki, która wiedzą i humorem skutecznie rozbudzała nawet największych śpiochów. Do rozmowy ochoczo włączał się Łukasz Jasek, opiekun grupy w autokarze. Choć gardło wyraźnie odmawiało mu współpracy, nie zabrakło mu zaangażowania, serdeczności i dowcipu. Ich historyczno-turystyczny dialog sprawił, że podróż stała się pierwszym rozdziałem naszej karkonoskiej przygody. 😊

Około 9:30 dotarliśmy do Jagniątkowa, który od pierwszych chwil ujął nas spokojem i urokiem. Tutaj nie mogło zabraknąć opowieści o Gerharcie Hauptmannie – niemieckim pisarzu, laureacie literackiej Nagrody Nobla, autorze „Tkaczy” – oraz jego bracie Carlu. Zwiedzanie wnętrz domu noblisty postanowiliśmy pozostawić na kolejną wizytę. Góry już na nas czekały, a przecież dobrze mieć powód, by powrócić…

 

Zanim jednak ruszyliśmy na szlak, odbyła się miła uroczystość. Łukasz Jasek w imieniu Oddziału PTTK Tryton w Nysie wręczył Annie Krawczyk nagrodę za zajęcie III miejsca w naszym konkursie fotograficznym. 📸👏

Ani raz jeszcze serdecznie gratulujemy! Nagroda bezpiecznie zaczekała w autokarze, aby podczas wędrówki można było swobodnie sięgać po kolejne piękne kadry.

Pierwsze kilometry pokonaliśmy szlakiem niebieskim, a przy rozwidleniu Trzecia Droga skręciliśmy na szlak czarny. Po około czterdziestu minutach dotarliśmy do Czarnego Kotła Jagniątkowskiego – i właśnie tam rozległo się nasze pierwsze, pełne zachwytu „WOW!”. 💚

 

Strome zbocza, granitowe skały i rozmach polodowcowej rzeźby pozwoliły nam poczuć wysokogórski charakter Karkonoszy. Zatrzymywaliśmy się, spoglądaliśmy ku skalnym ścianom i wyciągaliśmy aparaty, choć już wtedy było jasne, że zdjęcia oddadzą tylko część uroku tego miejsca.

 

Dalej zielony szlak doprowadził nas do Rozdroża pod Śmielcem. Tu rozpoczęło się podejście, które wymagało już solidnego wysiłku. Nabieraliśmy wysokości, oddechy stawały się głębsze, a nogi coraz wyraźniej odczuwały każdy krok. Wystarczyło jednak na chwilę przystanąć i odwrócić głowę, by zobaczyć nagrodę za ten trud – coraz rozleglejszą panoramę Kotliny Jeleniogórskiej. 🌄

Na Przełęczy Czarne Siodło przyszedł czas na odpoczynek. Podziwialiśmy czeską stronę Karkonoszy, okolice Szpindlerowego Młyna, masyw Medvědína, a także Śmielec i Czeskie Kamienie. Takie przerwy mają w górach szczególny smak: łyk napoju, coś z plecaka, kilka serdecznych słów i widoki, od których trudno oderwać wzrok.

 

Następnie ruszyliśmy czerwonym szlakiem w rejon Śmielca, skąd mogliśmy już wypatrzyć cel naszej wędrówki. Obchodząc Wielki Szyszak od południa, z każdym krokiem zbliżaliśmy się do miejsca, dla którego wstaliśmy jeszcze przed świtem.

 

I wreszcie… Śnieżne Kotły! 🏔️☀️

Rozległe, skąpane w słońcu, z potężnymi skalnymi ścianami opadającymi ku głębokim polodowcowym zagłębieniom. Stanęliśmy przed krajobrazem, który trudno opisać jednym zdaniem. Był zachwyt, były uśmiechy i chwile ciszy, kiedy każdy na swój sposób przeżywał spotkanie z tym niezwykłym miejscem.

 

Na udostępnionych punktach widokowych powstawały pamiątkowe fotografie – wspólne, indywidualne, z szerokim uśmiechem i z górami w tle. Najważniejsze obrazy zostawały jednak w nas: światło na skałach, ogrom przestrzeni i radość, że dotarliśmy tutaj razem. 💙💛

 

Piękna, bezwietrzna pogoda pozwoliła nam spokojnie podejść pod budynek dawnego schroniska nad Śnieżnymi Kotłami. Agnieszka przybliżyła jego historię, pokazując przedwojenne fotografie. Dzięki nim mogliśmy spojrzeć na to miejsce oczami dawnych turystów. Nie zabrakło również nawiązania do karkonoskiej sagi Sławomira Gortycha, której pierwsza część związana jest właśnie z tym budynkiem. W takiej scenerii opowieści nabierały szczególnej siły.

 

Po odpoczynku nadszedł moment rozpoczęcia zejścia. Żal było opuszczać Śnieżne Kotły, ale przed nami pozostawała wymagająca droga powrotna. Nachylenie terenu i narastające zmęczenie przypominały, że także schodzenie wymaga uwagi i rozsądnego tempa.

 

Agnieszka oraz zamykający grupę Kasia i Marek czuwali nad przebiegiem wędrówki. Dziękujemy Wam za uważność, cierpliwość i troskę o uczestników. Jeszcze przed zmrokiem wróciliśmy do Jagniątkowa – cali i zdrowi, zmęczeni, ale zadowoleni i bogatsi o wspólne przeżycia. Przy autokarze czekali już na nas Łukasz oraz pan Andrzej. 🚌

 

Był czas na posiłek i odpoczynek, a osoby, którym pozostało jeszcze trochę sił, wybrały się z Agnieszką na krótki spacer do willi Gerharta Hauptmanna „Łąkowy Kamień”. Późna pora pozwoliła nam obejrzeć ją jedynie z zewnątrz, jednak barwna opowieść przewodniczki o wnętrzach i dziejach domu sprawiła, że tym chętniej pomyśleliśmy o kolejnej wizycie.

 

Punktualnie o 19:00 pożegnaliśmy Jagniątków. Jeszcze krótki postój w Jeleniej Górze na „małe co nieco” i ruszyliśmy do Nysy. Wracaliśmy z przyjemnym zmęczeniem, zdjęciami pełnymi słońca i wspomnieniami, do których z pewnością będziemy wracać.

 

Dziękujemy Agnieszce Mędrak za poprowadzenie nas przez jej ukochane Karkonosze, za wiedzę, humor i opowieści, dzięki którym góry stawały się nam bliższe. Dziękujemy Kasi i Markowi za opiekę na szlaku, Łukaszowi za troskę o grupę, panu Andrzejowi za bezpieczną podróż, a wszystkim uczestnikom – za wytrwałość, życzliwość i wspaniałe towarzystwo. To z takich wspólnych dni powstaje historia naszych Trytonków. 💙💛

🕯️ Na zakończenie pragniemy zadedykować tę wędrówkę naszemu Koledze Leszkowi Majewskiemu.

 

Nestorowi i nauczycielowi kilku pokoleń przewodników sudeckich, pilotowi wycieczek, instruktorowi przewodnictwa sudeckiego, autorowi licznych publikacji poświęconych Sudetom i Ziemi Kłodzkiej. Człowiekowi, który swoją wiedzą i pasją pomagał innym poznawać góry, rozumieć ich historię i odnajdywać własną drogę do przewodnickiej służby.

 

W minioną środę Leszek wyruszył na swój ostatni niebieski szlak, ku ostatniej grani. W dniu naszej wycieczki na cmentarzu w Kłodzku żegnali Go bliscy, przyjaciele i środowisko przewodnickie.

 

My byliśmy tego dnia w górach, którym poświęcił tak wiele swojej pracy i serca. Dlatego tę wędrówkę, jej trud i piękno, pragniemy połączyć z wdzięczną pamięcią o Nim.

 

Leszku, dziękujemy za wiedzę, którą się dzieliłeś, za ludzi, których uczyłeś, i za ślady, które pozostawiłeś w ich życiu. Niech pamięć o Tobie towarzyszy nam na sudeckich szlakach – w opowieściach przewodników, w kolejnych wędrówkach i w chwilach, gdy zatrzymamy się na grani, by spojrzeć dalej.

 

Spoczywaj w pokoju.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*