Drabina Wałbrzyska cz. 2

W sobotę 8 sierpnia 2026 roku udaliśmy się w grupie 33 osób na drugą część wyprawy Drabina Wałbrzyska. O godzinie 6.30 tradycyjnie spod Urzędu Miejskiego w Nysie na ulicy Kolejowej nasz partner Biuro Podróży DANTUR podstawił pięknie przygotowany autobus. Ku naszemu miłemu zaskoczeniu za kierownicą autobusu zasiadł sam właściciel Biura – Tomek. Bez zbędnych formalności ruszyliśmy w kierunku Paczkowa, gdzie na Stacji ORLEN czekali na nas dwaj uczestnicy wyprawy. Następnie przejeżdżając przez Złoty Stok zabraliśmy do autobusu naszego przewodnika Marcina. skąd kierując się się w stronę Wałbrzycha dojechaliśmy po około dwóch godzinach jazdy i krótkim postoju w Kłodzku na parking za Unisławiem Śląskim. Unisław Śląski to wieś między Mieroszowem a Wałbrzychem. Jest tam leśny parking, umiejscowiony tuż przy drodze Wałbrzyskiej nr 35.

Od parkingu zaczyna się ścieżka ekologiczna. Po wykonaniu grupowego zdjęcia ruszyliśmy szlakiem w kierunku naszego pierwszego punktu wyprawy – Lesistej Wielkie (853 m). Przechodziliśmy ścieżką przez las, a gdy przechodziliśmy jego brzegiem mogliśmy podziwiać panoramę sąsiednich szczytów. Wokół widać było góry Kamienne jak na wyciągnięcie ręki. Pod koniec drogi na Lesistą musieliśmy ostro skręcić w prawo i wspinać się między drzewami ostro w górę. Podejście na Lesistą jest zbyt długie, ale nie sposób go pokonać bez krótkich postojów na na wyrównanie oddechu i uspokojenie zadyszki.

Na szczycie Lesistej Wielkiej jest tablica informacyjna  i zadaszona wiata, która niestety była zajęta przez innych turystów. Odpoczęliśmy pomiędzy drzewami i prosiliśmy się kanapkami. Potem wspólne zdjęcie i ruszyliśmy dalej niebieskim szlakiem  prowadzącym na Dzikowiec. Po drodze w pobliżu szczytu Lesistej Wielkiej odbija ścieżka w stronę Pomnika Przyrody – Szczeliny Wiatrowe. Obok charakterystycznej czerwonej tablicy znajduje się tablica informacyjna, a dosłownie parę metrów dalej  trafiliśmy na największą szczelinę o długości około 5 m. Szczeliny wiatrowe to atrakcja geologiczna. Choć szczelin wiatrowych w pobliżu znajduje się wiele to niestety wiele z nich jest obecnie zasypanych – może ze względów bezpieczeństwa. Przez otwory szczelin zimowe powietrze jest zasysane do wnętrza góry i ocieplane, natomiast latem mamy zjawisko odwrotne, bo szczelina oddaj schłodzone powietrze. Towarzyszy temu charakterystyczny świst, niestety nam nie było dane go usłyszeć. Najlepiej zjawisko to jest widoczne zimą, gdy wokół szczelin nie zalega śnieg.

Wracając z powrotem na niebieski szlak dotarliśmy do szczytu Wysoka (808 m n.p.m.). Pomimo, że wokół szczytu rosną wysokie drzewa, to jednak już parę metrów niżej mogliśmy podziwiać przepiękną panoramę na Wyżynę Unisławską.

Idąc dalej weszliśmy na niewielką polanę, gdzie krzyżują się szlaki niebieski i zielony zwane Polanką – 638 m n.p.m..  Chwila odpoczynku, przegrupowanie i przeliczenie grupy, a następnie weszliśmy w gęsty las. Przechodząc między drzewami po dłuższej chwili weszliśmy na szeroką, szutrową drogę, gdzie ku naszemu zaskoczeniu było bardzo tłoczno niczym na ulicy średniej wielkości miasta. Choć nie było to takie oczywiste, ale tym samym znaleźliśmy się na szczycie Dzikowca. Przed nami zarysowała się alternatywa: skręcając w prawo dojdziemy do starej wieży widokowej, natomiast skręcając w lewo dojdziemy do nowej wieży. Większość uczestników wybrała obie możliwości.

Idąc 400 m w prawo doszliśmy do górnej stacji kolei krzesełkowej przy starej wieży. O tej porze roku narciarzy oczywiście nie uświadczysz, ale za to mogliśmy się przyglądać zmaganiom paralotniarzy.

 

Natomiast sama wieża wykonana z drzewa modrzewiowego ma 20 m wysokości a najwyższa platforma widokowa znajduje się na 16 m. Dzięki jej położeniu tuż nad krawędzią stromego stoku narciarskiego gwarantuje świetną widoczność. Była więc możliwość na podziwianie przepięknej panoramy na góry wałbrzyskie i okolice oraz czas na indywidualną dokumentację fotograficzną.

Po zejściu z wieży udaliśmy się w kierunku wieży zwanej potocznie nową, bo udostępnionej turystom w 2025 roku.

Nowa wieża widokowa na Dzikowcu Wielkim kryje w sobie wiele architektonicznych i technicznych ciekawostek. Konstrukcja nie posiada tradycyjnych schodów, a na jej szczyt prowadzi długa, spiralna ścieżka zupełnie jak w korkociągu. Spoglądając na wieżę z większej odległości można spostrzec, że jej kształt przypomina ogromny, rozszerzający się ku górze owalny wazon na kwiaty. Podstawa wieży ma 10 metrów średnicy, a korona na samym szczycie osiąga aż 15 metrów szerokości.

Ciekawym rozwiązaniem konstrukcyjnym wieży jest brak schodów. Zamiast stopni zastosowano tu łagodną, drewnianą rampę. Idąc po tej rampie ku górze, zatacza się coraz szersze okręgi, a panorama okolicy odsłania się już stopniowo od połowy jej wysokości. Wspinając się pochylnią ku górze na myśl przychodzi, że brak schodów umożliwia wjazd wózkiem inwalidzkim lub dziecięcym. Wspinaczka po wieży przypomina spacer w chmurach w Dolni Morav, tyle że jest zupełnie za darmo.

Taras jest wyjątkowo przestronny, dzięki czemu wiele osób równocześnie może podziwiać piękną panoramę okolicznych gór i Boguszowa. Podobno przy idealnej, kryształowej przejrzystości powietrza, można dostrzec charakterystyczną sylwetkę wieżowca Sky Tower we Wrocławiu.

Po zejściu z wieży i wykonaniu wspólnego zdjęcia udaliśmy się szlakiem w dół w kierunku Boguszowa. Miasteczko zrobiło na nas duże wrażenie. Pomimo, że wiele budynków i ulic wymaga już remontu, to jednak to bardzo urokliwa miejscowość.  Boguszów sprawia wrażenie nieco opuszczonego, co potęguje w nim klimat tajemniczości i melancholii. Brak hałasu i zgiełku daje rzadki spokój oraz specyficzny, nieco mroczny nastrój.

Nieco głodni i zmęczeni udaliśmy się najkrótszą drogą do Restauracji Smaki Świata, gdzie co prawda po dłuższym oczekiwaniu otrzymaliśmy domowe i bardzo smaczne posiłki.

Po obiedzie wyruszyliśmy w drogę powrotną. Tym razem przez Bielawę i Ząbkowice Śląskie w kierunku Złotego Stok, gdzie pożegnaliśmy gromkimi brawami naszego przewodnika Marcina. Potem bez większych przygód wróciliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi do Nysy.

Relację przygotował Paweł Kostrzewa.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Captcha loading...